PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI: "Po co nam sztuka"? Katarzyny Witt

Są takie książki dla dzieci, które powinni przeczytać również dorośli. "Po co nam sztuka?" Katarzyny Witt zalecam i polecam tym, którzy mają w swoim otoczeniu młodą, ciekawą świata, zadającą dużo pytań osobę... lub sami czują w sobie tego młodzieńczego ducha lubiącego drążyć temat. Dlaczego tak się upieram przy tym: ej weź tę książkę i przeczytaj?

1. Bo bohaterami są dzieła sztuki

Ciekawi bohaterowie przeżywają nietuzinkowe przygody. Są wśród nich między innymi palma z Alei Jerozolimskich w Warszawie. Część z nich poszukuje siebie- na przykład kula asfaltu zastanawia się, czy jest zwykłą kulą, czy jest rzeźbą, czy może jeszcze inną formą sztuki. Każdy bohater i każda bohaterka zadaje sobie pytania i szuka odpowiedzi. I okazuje się, że samo poszukiwanie odpowiedzi może być niezwykłą przygodą. 


2. Bo można pobawić się słowami

Czytanie tej książki daje przyjemność również z samego faktu, że się czyta. Katarzyna Witt tworzy nowe, zaskakujące połączenia i pokazuje, że język może być równie ciekawym polem do zabawy jak sztuka. „Rzeźba + rysunek = rzeźbunek” – proszę bardzo. Albo: „jestem gnuśną linią”. Moje ulubione. 


3. Bo jest tu art-zagadka do rozwiązania

Minimum jedna. W pewnym momencie pojawia się list od jednego z dzieł sztuki, które opisuje siebie. Po kilku stronach dostajemy okazję, żeby samodzielnie rozwiązać zagadkę. Na dorosłym serduszku lubiącym książki kryminalne robi się cieplej. 

Poza zagadką są również wyzwania. Ciekawe, zabawne, czasem zapraszające do interakcji z innymi, na przykład domownikami. Książka co jakiś czas daje nam więc coś do zrobienia, a nie tylko do przeczytania. Nie będzie czasu na myślenie o scrollowaniu ekranu, kiedy masz do wykonania ważny artystyczny projekt domowy! 


4. Bo sztuka jest maszyną do produkowania pytań

Albo jakoś tak.

Idziemy na wystawę. Oglądamy prace i nagle w głowie pojawia się pytanie. Potem następne. A za nim jeszcze jedno. Dlaczego to tak wygląda? Co autor miał na myśli? Dlaczego akurat to mi się podoba? Albo przeciwnie- dlaczego zupełnie mi się nie podoba? I nagle okazuje się, że pytania dotyczące dzieła zaczynają prowadzić gdzieś indziej... Jak to jest, że przy okazji zadawania tych pytań dowiadujemy się czegoś o sobie? 

I tak właśnie jest z tą książką. Daje do myślenia. 


5. Bo oko też ma tu co robić

Akcja toczy się płynnie nie tylko dzięki tekstowi, ale także dzięki grafice. Na początku mamy grupę bohaterów, którzy wyglądają jak mniej lub bardziej skomplikowane kształty. Chwilę później okazuje się, że te kształty wcale nie są przypadkowe- Ola Niepsuj, ilustratorka książki, inspirowała się konkretnymi dziełami sztuki.

Są ilustracje, są zdjęcia obiektów artystycznych, wszystko w jakiejś bardzo przyjemnej równowadze. Książka nie krzyczy tysiącem barw. Jest przemyślana graficznie, ciekawa, niejednostajna. Co jakiś czas pojawia się mały przewrót i znowu chce się zobaczyć, co będzie dalej.

Miałam przy tym frajdę z wyobrażania sobie, jak Ola Niepsuj dochodziła do tych rozwiązań. Jak wpadła na ten pomysł? Jak połączyła konkretną pracę z takim, a nie innym kształtem? Co zobaczyła w dziele, czego ja jeszcze nie zauważyłam? I chyba właśnie o to chodzi- ilustracje nie są tu tylko dodatkiem do tekstu. One również zapraszają do patrzenia, szukania i zadawania pytań.


Przyjemności z każdej kolejnej lektury! 

Helen

Komentarze