Powstają publikacje, które przekonują, że ze sztuką można się zaprzyjaźnić- na luzie, bez spiny. Przykład? Książka „Jak robić sztukę. O sztuce tak, żeby każdy mógł ją zrozumieć i czerpać z niej radość” Kate Bryan. To podejście jest mi bliskie, podobnie jak bunt wobec traktowania sztuki i artystów w pozycji na klęczkach.
Ale wracając do tematu.
Co jakiś czas pojawia się nowe tabu. Kto je złamie, ten… no cóż. Od razu widać, że „nie wie, jak się zachować”, że nie należy do naszego grona. Zero obycia. Wiocha.
W tym sezonie trenduje: nie robienie zdjęć podczas zwiedzania wystaw.
Skąd ten pomysł? Czy to kolejny snobizm? Nie do końca.
W 2013 roku Linda A. Henkel opublikowała wyniki badań dotyczących tego, jak odbieramy i zapamiętujemy rzeczywistość, kiedy korzystamy z fotografii. Uczestników oprowadzono po muzeum i poproszono, żeby część obiektów tylko oglądali, a część fotografowali. Okazało się, że gorzej zapamiętywali te prace, którym robili zdjęcia, szczególnie wtedy, gdy fotografowali je w całości. Pamiętali mniej obiektów, mniej szczegółów i trudniej było im przypomnieć sobie, gdzie dokładnie się znajdowały. Najlepiej zapamiętali te dzieła, których nie fotografowali...
(Wygląda na to, że wszystko już wiadomo i można rozejść się do domów? Wstrzymaj się jeszcze chwilę.)
... Kiedy jednak uczestnicy robili zbliżenia i fotografowali tylko fragment obiektu, efekt był zupełnie inny. Nie mieli problemu z późniejszym rozpoznaniem pracy ani zapamiętaniem szczegółów, a pamięć tych elementów, które nie zostały powiększone, była równie dobra. To pokazuje ważną różnicę między pamięcią człowieka a „pamięcią” aparatu. Skupienie uwagi na konkretnym fragmencie uruchamia dodatkowe procesy poznawcze i niweluje negatywny efekt robienia zdjęć.
Ujmując to prościej: samo robienie zdjęć nie jest problemem, problemem jest robienie ich bezmyślnie. To nie zdjęcie psuje pamięć, tylko brak uwagi przy jego robieniu. Jeśli nasz sposób fotografowania nie przeszkadza innym, możemy robić tyle zdjęć, ile potrzebujemy.
Jeśli tabu zwiedzacza wystaw zainspirowane było tym badaniem, to wiesz już co i jak robić. A jesli nie, to rozważmy kilka ewentualności, żeby wiedzieć: FOCIK CZY NIE FOCIĆ?
I nie przejmuj się tym, co ktoś pomyśli. Muzea należą do nas. Zdjęcie obrazu czy rzeźby, które Cię poruszyły, nie jest brakiem szacunku- jest komplementem dla twórcy.
... A kiedy już zrobisz zdjęcie, zostań przy dziele chwilę dłużej. Spójrz na nie jeszcze raz. Może zobaczysz coś, czego wcześniej nie było widać. Jeśli tak- zrób kolejne zdjęcie, tym razem z bliska.
O FOTOGRAFICZNYCH WYZWANIACH PRZECZYTASZ NA BLOGU TU:
DO DZIEŁA: Zacznij od wyjścia w teren!
DO DZIEŁA: Bystre oczko / fotograficzne safari w wersji miejskiej i muzealnej
Helen

Komentarze