ROZGRZEWKA: po prostu zacznij

Zblokowana? Zniechęcony? Zestresowani, kiedy słyszycie: narysuj mi kotka? Jeśli w dorosłym życiu niesiesz ze sobą traumy ze szkolnych lekcji podstawówki, ale jednak gdzieś tam coś w środku, w Tobie szepcze, że będzie szczęśliwsze, jeśli TY zaczniesz tworzyć, to mam dobrą wiadomość: NIE JEST ZA PÓŹNO. Nigdy. 
Często używam w swojej pracy edukatorskiej/animacyjnej działań artystycznych/plastycznych. Zauważyłam, że ludzie wychodzą bardziej usatysfakcjonowani z warsztatów, z których- poza wiedzą poznaniem kogoś, mogą wynieść swoje własne dzieło. 

Nauczyłam się jednak, że nie mogę nikogo wrzucać od razu na głęboką wodę, zwłaszcza tych bardziej dorosłych. Gdybym zaczęła od: "to teraz każdy narysuje swój autoportret" byłby to przepis na katastrofę. 

Fakt, że jako dojrzali ludzie bywamy bardzo poblokowani autentycznie mnie smuci. Beztroskie rysowanki, czy bezwstydne śpiewanie na całe gardło działają tak dobrze na ośrodek szczęścia. A jednak sobie żałujemy. Jednak dajemy po łapach. 

Jeśli odnajdujesz się gdzieś w tych moich słowach lub także pracujesz z ekipą równie wspaniałą, jak zestresowaną na samą myśl, że trzeba zrobić coś plastycznego... i zastanawiasz  się co z tym fantem począć, co wymyśleć, jak ogarnąć... To przestań. Ktoś tę robotę wykonał już za nas ***. Dziś kilka książek- od kultowej "Zniszcz ten dziennik", po świeżynkę "Mój świat, moja sztuka". Chcesz je przejrzeć razem ze mną?

*** ja również ją wykonuję. Na tym blogu możesz znaleźć sporo rozgrzewek artystycznych, które pomogą Ci rozbujać mięsień kreatywności. Tu znajdziesz część z nich. 


Powyższy zbiorek absolutnie nie wyczerpuje tematu, ale jako tako stanowi reprezentację tej gałęzi czytelniczo-kreatywnej... i ani trochę nie trąci nudnym poradnikiem kreatywności. Na start absolutny klasyk sprzed lat, nadal dostępny w sprzedaży. 

1. "ZNISZCZ TEN DZIENNIK" 
"Mama kupiła mi książkę, którą kopałem dziś po korytarzu"- dumnie powiedział mi iks lat temu mój uczeń, a ja od razu chciałam tę książkę poznać. Zrozumieć jak tak można. Kiedy okazało się, że w ramach tych kilkudziesięciu stron wydanych na ciekawym, kruchym papierze, można z dziennikiem zrobić wszystko: wziąć prysznic, wkleić martwego robala, narysować szalony rysunek, wiedziałam, że to coś dla mnie. Ale nie wiedziałam jak bardzo. Prawda była taka, że choć uczyłam plastyki, to czułam się niewystarczająca. "Tylko podyplomówka, a nie pięcioletnie studia na ASP", "Nie jesteś artystką"- odzywał mi w głowie złośliwy głos. Ilekroć chciałam zrobić coś, pobazgrać, porysować. I choć "Zniszcz ten dziennik" mnie nie uzdrowił, choć zajęło mi nieco więcej czasu nie oglądanie się przez ramię podczas tworzenia moich dziełek, choć bywa, że jeszcze słyszę ten piskliwy głosik podważający moje zdolności i prawo do od tak robienia sobie bazgrołów... to był to dobry start. Polecam i Tobie, jeśli nie chcesz ograniczać się do rysowania i lubisz wyzwania typu "zrzuć tę książkę z jak największej wysokości". 



2. "ZRÓBMY SOBIE ARCYDZIEŁKO"
Tę książkę zna doskonale moja banda z galeryjnej pracy. W życiu pracowników kultury bywają takie chwile, kiedy dzieje się tak dużo jednocześnie, że czasem potrzebna jest kartka z rysunkowym wyzwaniem, żeby się zatrzymać wyżyć, wymyśleć coś genialnego, zachwycić sobą innych, zachwycić się swoją wyobraźnią i wyśmienitą kreską i napełnić studnię kreatywności. Bo tak, dobrze o tym pamiętać: wyobraźnia to nie jest samoodradzający się ogródek. Trzeba o nią dbać, podlewać, dać odpocząć. Nie ma znaczenia, czy pracujesz w tzw. branży kreatywnej, czy innego typu. Kreatywność może nie zawsze u każdego bije po oczach, ale każdy ją w sobie ma i każdy z niej korzysta. Fajnie przy okazji tego mieć dobry fun. 
Zachęcam do eksperymentów- wyzwań w grupie pracowniczej lub przyjacielskiej. Jedna kartka dla każdego z takim samym wyzwaniem, a do dyspozycji to, co znajdziecie w biurze. Może przez przypadek okaże się, że znalezł się sposób na rozwiązanie tego problemu, który nie dawał Wam spokoju. 



3. "ĆWICZENIA NA OPAK"
Podczas kolejnej wizyty w muzeum czy galerii nie omijaj szerokim łukiem sklepu muzealnego lub stoiska z ulotkami. Polecam wręcz wygospodarować chwilę na spokojnie przejrzenie publikacji. Także tych powstałych przy okazji np. czasowej wystawy. To co wydaje Muzeum Narodowe w Warszawie zazwyczaj warte jest uwagi. Tu jako przykład podaję zeszyt surrealistyczny, ładniutko wydany na papieprze po którym przyjemnie się bazgrze. Nienachalny edukacyjnie (jeśli pojawiają się treści naukowe- to są podane w ciekawy sposób), w głowie po rysunkowych szaleństwach z tej wiedzy coś zostaje. Wydawniczy sukces. Niestety niedostępny już w internetowej sprzedaży. Bez obaw- muzealni czy galeryjni edukatorzy non stop kombinują, jak uprzyjemnić nam kontakt ze sztuką i zaprosić do działania. Wiem bo sama kombinuję coś o czym pewnie za jakiś czas tutaj napiszę. Polecam więc śledzić media społecznościowe (bywa, że dział edukacji ma np. oddzielnego IG lub animatorzy prowadzą własne blogi- tak tez robię i ja). No i oczywiście zachęcam do myszkowania w sklepiku muzealnym. 



4. "MÓJ ŚWIAT, MOJA SZTUKA"
O radości! Jakaż to jest wspaniała publikacja! Autorki wykonały świetną pracę. Kocham tu wszystko. Dużo miejsca do rysowania i pisania. Piękne ilustracje dobrej jakości. Papier, a nawet informację jaki to konkretnie rodzaj (patrz: ostatnie strony książki). Kocham krótkie opisy dzieł artystów i artystek co kilkanaście kreatywnych stron. Opisy/objaśnienia, które się nie mądrują, tylko trafiają w sedno i są napisane zrozumiałym językiem. Książka pojawiła się na rynku pod koniec 2025 roku i dalej jest dostępna w sprzedaży. Polecam jako prezent z okazji wiosennego przesilenia lub tego, że tłusty czwartek już w ty roku za nami. 




Komentarze